wtorek, 16 sierpnia 2011

Erotyczne marzenia... do spełnienia

Fantazje erotyczne to dobra rzecz, bo rozbudzają wyobraźnię i są prowodyrem zmian w sypialni. Nie wszystkie jednak dają się spełnić. Dlaczego?

Każdy z nas ma jakieś fantazje dotyczące sfery intymnej. Wyobrażając sobie pewne sytuacje, wzmagamy podniecenie i jesteśmy już prawie gotowi do działania. W stymulacji fantazjami nie ma nic złego, pod warunkiem, że albo są wabikiem albo dają się wcielić w życie. I najważniejsze – że potęgują nasze doznania z partnerem, ale ich nie blokują.
Kobiece marzenia oscylują najczęściej wobec seksu z nieznajomym, sławną postacią ze świata filmu czy muzyki, a także erotycznych zabaw z więcej niż jednym partnerem oraz z drugą kobietą. Nierzadko też panie przyznają się do wyobrażeń scen gwałtu, przy czym ten gwałt jest ściśle przez nie kontrolowany. Gwałt oznacza tu raczej wzięcie kobiety siłą polegającą na wczuciu się w jej potrzeby niż bezmyślną agresją skierowaną w jej stronę. „Gwałciciel” powinien być w dodatku przystojny, zmysłowy i seksowny.

Z kim i jak

Oprócz fantazji „z kim” pojawiają się fantazje „jak”. I te drugie już o wiele łatwiej wkomponować w zacisze własnej sypialni. Dlaczego więc tak rzadko to robimy, tłumiąc pod powiekami prawdziwe potrzeby, a w łóżku wciąż postępując według tego samego schematu?
Po pierwsze – ze wstydu. Tak, nie wstydzimy się wyobraźni, za to swojego partnera jak najbardziej. Że uzna nas za dziwne, wyuzdane, a może nawet oczekujące więcej niż powinnyśmy? Ale czy w seksie w ogóle są jakieś powinności? Czy nie najważniejsza jest tu fantazja, inwencja twórcza, bezpośredniość, które składają się na nieskrępowaną radość płynącą z uprawiania miłości?
Od wstydu niedaleko do lęku – że mówiąc o swoich fantazjach, narazimy się na złość i gniew partnera, który może odebrać nasze pragnienia jako brak satysfakcji z dotychczasowych kontaktów, a co za tym idzie – obrazi się i zwyczajnie sobie pójdzie.
Owszem, występują i takie reakcje mężczyzn, chociaż dosyć rzadko, bo nikt tak jak oni nie kocha w seksie nowości. Tylko z drugiej strony czy naprawdę potrzebny nam kochanek, który nie tylko nie spełnia naszych oczekiwań, ale jeszcze trzeba przy nim uważać na każde słowo i gest?

33-letnia Małgorzata od pięciu lat pozostająca w stałym związku z dwa lata od niej starszym Markiem przyznaje, że od dawna marzy o seksie oralnym, sprowadzającym się do czegoś więcej niż „kilku nieuważnych ruchów językiem wokół łechtaczki”. Nie mówi jednak nic, gdy po tych kilku ruchach Marek zadowolony z dopieszczenia swojej kobiety, zabiera się do dzieła, a po miłosnym akcie zasypia. A Małgosia liczy plamy na suficie i tłumi płacz poduszką. Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby choć raz napomknęła o swoich potrzebach. Ale ona się boi, że go tym urazi, zasmuci, zirytuje. I związek, bynajmniej nieoparty na obustronnej satysfakcji, trwa.

Szybki numerek w windzie?

Erotyczne marzenia to nie tylko zmiana repertuaru pieszczot i stopnia ich intensyfikacji, ale też pomysłów dotyczących innych miejsc do kochania niż łóżko. Tu prym wiodą zwłaszcza panowie, marząc o wzięciu swoich partnerek w sytuacjach publicznych albo też z zaskoczenia, bez jakiejkolwiek gry wstępnej. I zdziwiliby się, ile kobiet ma podobne pragnienia! Ale kobiety milczą. „Bo weźmie mnie za pierwszą lepszą, co to od razu ściąga majtki w windzie albo przyzwyczai się do szybkich numerków”. Może i byle jaki facet rzeczywiście tak pomyśli albo nawet powie, ale przecież nie zależy nam na byle jakich kochankach, prawda?
Dlatego mówmy o swoich pragnieniach. Same inicjujmy pożądane sytuacje. Czasem zresztą nie trzeba mówić wprost, wystarczy zachęcający gest, aby pojętny partner zrozumiał nasze intencje.
A jeśli nie reaguje na nie, to jest albo bardzo niedomyślny albo leniwy albo po prostu jego oczekiwania mają się nijak do naszych. I wtedy naprawdę nie warto zawracać nim sobie dłużej głowy ani waginy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz