Dlaczego warto mieć na wakacjach seks-apteczkę?
Czas wakacji to czas romantycznych wieczorów i upojnych nocy. Jeśli jedziesz na wakacje ze swoim mężem, partnerem ale także gdy jedziesz sama i szukasz miłości, nigdy nie wiesz co może się wydarzyć. Jako prawdziwa kobieta powinnaś być przygotowana na wszystko i zawsze.
Przygotuj razem z nami swoją Seks Apteczkę!
Co powinna zawierać Twoja seks-apteczka?
Chusteczki do higieny intymnej
Trzeba przyznać że to jeden z podstawowych produktów, jaki powinnaś mieć na wakacjach. Wielkim plusem chusteczek jest to, że pozwalają Ci się odświeżyć po każdej toalecie. Doskonale odświeżają miejsca intymne, kiedy nie masz możliwości podmycia się, a czujesz, że robi sie gorąco! Ich plusem jest również wygoda użycia.
Nasze propozycje:
• Bella Medica, chusteczki do higieny intymnej, 20 szt, cena: 5,35 PLN
• Lactacyd Femina, chusteczki do higieny intymnej, 20 szt, cena: 10,23 PLN
• Carefree Aloe, chusteczki do higieny intymnej, 20 szt, cena: 9,40 PLN
• Ziaja Med, chusteczki, do higieny intymnej, nawilżające, 10 sasz., cena: 7,30 PLN
Wkładki higieniczne
Dbają o to abyś cały czas miała czysta bieliznę, wchłaniają wydzielinę z pochwy. Masz cały czas uczucie czystości i świeżości.
Nasze propozycje:
• Bella Panty, wkładki graffiti, 22 szt, cena: 4,19 PLN
• Libresse, wkładki, string, 30 szt, cena: 6,47 PLN
• Carefree Flexi Form White, wkładki, 18 szt, cena:6,80 PLN
• Always,wkładki liners normal, 40 szt, cena: 10,00 PLN
Żel lub płyn poślizgowy
Lubrykant lub inaczej żel/płyn intymnie nawilżający doskonale się sprawdza podczas stosunku. Zmniejsza tarcie i uczucie suchości pochwy. Dzięki niemu Twój namiętny seks może być jeszcze przyjemniejszy i bardziej komfortowy!
Nasze propozycje:
• Astroglide Normal, intymny płyn nawilżający, cena: od 17,00 PLN
• Astroglide Glycerin & Paraben Free - intymny płyn nawilżający bez gliceryny i parabenów dla osób ze skłonnością do alergii: cena: od 35,00 PLN
• Durex Play, żel intymny nawilżający, cena: od 16,50 PLN
• K-Y Lubricating Jelly, żel, intymny, cena: od 15,00 PLN
• Penigra Intim, żel nawilżający, cena: od 13,50 PLN
Prezerwatywy
„Umiesz liczyć? Licz na siebie!” To bardzo ważne: zawsze miej przy sobie prezerwatywę. Po pierwsze zabezpieczy Cię przed niechcianą ciążą ale również uchroni przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, lepiej dmuchaj na zimne. Chodzi o Twoje bezpieczeństwo i życie. Tu nie ma żartów. Musisz zadbać o to, aby nie dopuścić do sytuacji zbliżenia seksualnego bez zabezpieczenia z dopiero co poznanym kochankiem.
Nasze propozycje:
• Non-latex Prezerwatywa poliuretanowa Pasante Sensiva: cena: 6,00 PLN
• Conamore Mix, prezerwatywy: cena: 8,80 PLN
• Durex Classic, prezerwatywy ze środkiem nawilżającym: cena: 6,50 PLN
• Unimil Contact, prezerwatywy super cienkie, cena: 6,40 PLN
• Rosetex Classic, prezerwatywa, gładka ze zbiorniczkiem, cena: 3,06 PLN
Dla osób w stałym związku lub lubiących eksperymentować:
• Prezerwatywy Funny Condoms: cena: 9,00 PLN
• Prezerwatywy Pasante Mixed Flavours wielosmakowe: 13,00 PLN
Feromony
Chcesz złowić swojego wymarzonego samca? Użyj feromonów, a zobaczysz, jakie to banalnie proste. Seksowny dekolt i … piękna bielizna stworzą niepowtarzalną mieszankę Twojego wyglądu i feromonów. Pomagaj sobie, jeśli nadarzy się taka okazja lub po prostu najdzie Cię ochota!
Nasze propozycje:
• Perfumy z feromonami Miyoshi Miyagi męskie w wersji zapachowej oraz bezzapachowej (można łączyć je ze swoimi ulubionymi perfumami bez utraty zapachu) cena: 53,00 PLN
• Damskie Miyoshi Miyagi w wersji zapachowej oraz bezzapachowej (można łączyć je ze swoimi ulubionymi perfumami bez utraty zapachu) cena: 53,00 PLN
• Perfumy Pherluxe 20 ml wersja wieczorowa cena: 61,00 PLN
Afrodyzjak
Jesteś w trakcie i chcesz doprowadzić go do seksualnego szaleństwa? A może również siebie? W sprzedaży jest wiele afrodyzjaków, które zaniosą Was na szczyty rozkoszy! Na przykład, hiszpańska mucha. Wystarczy wyjąć z torebki malutką buteleczkę, dodać sobie i kochankowi do napoju parę kropli tego boskiego płynu i bawić się do rana w dzikim szale namiętności!
Nasze propozycje:
• Chinese Schisandra 50ml krople stymulujące pożądanie cena: 44,00 PLN
• Drop Sex krople miłości do rozcięczania w płynie: cena 33,00 PLN
• Hiszpańska Mucha Extra 30 ml silny afrodyzjak: cena 33,00 PLN
• Sex-O-Formula 15 ml silny napój miłości: cena 34,00 PLN
Pamiętaj, że liczy się przede wszystkim Twoje bezpieczeństwo. Pamiętaj, że chwila zapomnienia może kosztować Cię całe życie, szalej, ale z głową.
My życzymy Ci miłej zabawy i gorących, namiętnych wakacyjnych wspomnień!
SkarbyAfrodyty.pl to sklep erotyczny dla kobiet i ich partnerów/partnerek.
środa, 15 czerwca 2011
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Delikatne pieszczoty czy wyuzdany seks?
A czy jedno musi wykluczać drugie...? Seks to taka wspaniała sfera, w której brak ograniczeń działa tylko na jej korzyść. Warunek udanego pożycia jest jeden: oboje partnerzy muszą być jednomyślni w tym, czego, kiedy, gdzie i jak chcą. Poza tym – wszystkiego do woli, i pod względem ilości i jakości.
Stereotypem jest twierdzenie, że kochanek romantyczny i delikatny to prawdziwy skarb dla kobiety. Owszem, z pewnością istnieją mimozy, którym mocniejszy dotyk sprawia ból i które chcą być tylko samymi koniuszkami palców pieszczone. I odwrotnie, równie duża rzesza kobiet deklaruje, że płomień pożądania wzbudzić w nich może tylko kochanek dziki i nieokiełznany.
Tyle, że najczęściej w praktyce okazuje się, że jakkolwiek mamy pewne preferencje co do technik kochania, to jednak człowiek istotą zmienną jest i to, co podniecało wczoraj, dziś może przyprawić o, najdelikatniej mówiąc, zgrzytanie zębami.
Monotonia zabija pożądanie. Niezwykła delikatność kochanka powtarzana co noc może nam się po czasie zacząć odbijać czkawką. Tak samo zresztą jak codzienna akrobatyka z użyciem przeróżnych erotycznych gadżetów. Może się zdarzyć, że właśnie odstawienie gadżetów na jedną czy drugą noc wprowadzi powiew świeżości w wasze życie erotyczne.
Mechanizm podniecenia
Czy długa gra wstępna jest zawsze konieczna? Nie jest. Czasem potrzebujemy bardzo silnych bodźców, już teraz, natychmiast, żeby zdążyć prosto do celu. Wtedy dzikus w łóżku bardzo nam się przyda. Bezpruderyjny, z szaloną fantazją, ocierającą się wręcz o pornografię lub jak kto woli – atawizm. Taki, co to nie pyta cię o zdanie, zakładając z góry, że jesteś jak on – żądna przygód, wyzwolona, śmiała i uważasz, że seks ma służyć wszystkim zmysłom.
Mechanizm podniecenia nie zna zasad. Mimo to najczęściej wdrażamy je, zaczynając od pieszczot lekkich, delikatnych, które stopniowo wzmagają na sile, przygotowując nas tym samym do gorętszej akcji miłosnej.
To normalna, powszechna droga, chociaż nie przez wszystkich uczęszczana. I bardzo dobrze! Nudno byłoby, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, mieli identyczne potrzeby i za każdym razem w jednaki sposób je realizowali.
Wyuzdanie albo dzikość zmysłów
I tak pewna nieprzewidywalność ruchów partnera, chociaż w życiu może być uciążliwa, w seksie zazwyczaj dobrze się sprawdza. Bo kiedy wydaje ci się, że on teraz przystąpi do obdarzania pieszczotami twojej szyi, a tymczasem usta kieruje w zupełnie odległy rejon ciała – to wtedy jest niespodzianka, prawda?
Gorzej, gdy niespodzianka przestaje być miła, bo on lub ona (nikt nie powiedział przecież, że inwencja jest tylko domeną mężczyzn albo że inicjatywa leży tylko w ich rękach) chcą po prostu inaczej: delikatniej, czulej, z większą troską. Gros ludzi wciąż negatywnie odbiera dzikość w seksie, a samo słowo „wyuzdanie” ma dość pejoratywne konotacje.
Tymczasem czymże ono jest w istocie? Czy jak w słownikach mieści się jedynie w zakresie nadużywania swobody seksualnej? Czy można nadużywać swobody w ogóle, w relacji dwojga kochanków, pamiętając o tym, że zgoda na jakiekolwiek poczynania musi być obopólna?
Ale kiedy zamienimy wyuzdanie na nieskrępowaną radość w obcowaniu z ciałem drugiego człowieka, co oznacza właściwie to samo, to w zupełnie innym świetle zobaczymy ten cały nasz wspaniały, nieokiełznany i nieznający reguł seks.
Stereotypem jest twierdzenie, że kochanek romantyczny i delikatny to prawdziwy skarb dla kobiety. Owszem, z pewnością istnieją mimozy, którym mocniejszy dotyk sprawia ból i które chcą być tylko samymi koniuszkami palców pieszczone. I odwrotnie, równie duża rzesza kobiet deklaruje, że płomień pożądania wzbudzić w nich może tylko kochanek dziki i nieokiełznany.
Tyle, że najczęściej w praktyce okazuje się, że jakkolwiek mamy pewne preferencje co do technik kochania, to jednak człowiek istotą zmienną jest i to, co podniecało wczoraj, dziś może przyprawić o, najdelikatniej mówiąc, zgrzytanie zębami.
Monotonia zabija pożądanie. Niezwykła delikatność kochanka powtarzana co noc może nam się po czasie zacząć odbijać czkawką. Tak samo zresztą jak codzienna akrobatyka z użyciem przeróżnych erotycznych gadżetów. Może się zdarzyć, że właśnie odstawienie gadżetów na jedną czy drugą noc wprowadzi powiew świeżości w wasze życie erotyczne.
Mechanizm podniecenia
Czy długa gra wstępna jest zawsze konieczna? Nie jest. Czasem potrzebujemy bardzo silnych bodźców, już teraz, natychmiast, żeby zdążyć prosto do celu. Wtedy dzikus w łóżku bardzo nam się przyda. Bezpruderyjny, z szaloną fantazją, ocierającą się wręcz o pornografię lub jak kto woli – atawizm. Taki, co to nie pyta cię o zdanie, zakładając z góry, że jesteś jak on – żądna przygód, wyzwolona, śmiała i uważasz, że seks ma służyć wszystkim zmysłom.
Mechanizm podniecenia nie zna zasad. Mimo to najczęściej wdrażamy je, zaczynając od pieszczot lekkich, delikatnych, które stopniowo wzmagają na sile, przygotowując nas tym samym do gorętszej akcji miłosnej.
To normalna, powszechna droga, chociaż nie przez wszystkich uczęszczana. I bardzo dobrze! Nudno byłoby, gdybyśmy wszyscy byli tacy sami, mieli identyczne potrzeby i za każdym razem w jednaki sposób je realizowali.
Wyuzdanie albo dzikość zmysłów
I tak pewna nieprzewidywalność ruchów partnera, chociaż w życiu może być uciążliwa, w seksie zazwyczaj dobrze się sprawdza. Bo kiedy wydaje ci się, że on teraz przystąpi do obdarzania pieszczotami twojej szyi, a tymczasem usta kieruje w zupełnie odległy rejon ciała – to wtedy jest niespodzianka, prawda?
Gorzej, gdy niespodzianka przestaje być miła, bo on lub ona (nikt nie powiedział przecież, że inwencja jest tylko domeną mężczyzn albo że inicjatywa leży tylko w ich rękach) chcą po prostu inaczej: delikatniej, czulej, z większą troską. Gros ludzi wciąż negatywnie odbiera dzikość w seksie, a samo słowo „wyuzdanie” ma dość pejoratywne konotacje.
Tymczasem czymże ono jest w istocie? Czy jak w słownikach mieści się jedynie w zakresie nadużywania swobody seksualnej? Czy można nadużywać swobody w ogóle, w relacji dwojga kochanków, pamiętając o tym, że zgoda na jakiekolwiek poczynania musi być obopólna?
Ale kiedy zamienimy wyuzdanie na nieskrępowaną radość w obcowaniu z ciałem drugiego człowieka, co oznacza właściwie to samo, to w zupełnie innym świetle zobaczymy ten cały nasz wspaniały, nieokiełznany i nieznający reguł seks.
Seks analny – rady dla początkujących
Kojarzony z bólem, nieczystością i homoseksualnymi preferencjami, seks analny może być intrygującym i ekstatycznym wręcz przeżyciem dla heteroseksualnych partnerów. Pod warunkiem, że odbędzie się za zgodą obojga kochanków, wcześniej odpowiednio do tego przygotowanych.
Najczęściej kobiety na wieść o seksie analnym wydymają usta, kręcąc z niesmakiem głową i deklarując, że one nigdy by się na „coś takiego” nie zgodziły. Że to chory wymysł facetów, a poza tym „to miejsce” do czego innego zgoła służy. Z takim nastawieniem równie dobrze można uprawiać seks w celu samej prokreacji i w każdym innym przypadku (czytaj – pożądaniu) zaciskać kurczowo nogi, bo przecież nie wypada, nie powinno się, nie można...
Tymczasem seks analny to po prostu inny, nowy odcień zbliżenia. Z pewnością, jeśli nie miałaś z nim dotąd do czynienia, powinnaś przed praktyką nabyć trochę wiedzy w zakresie teorii.
Kilka słów teorii
Po pierwsze więc, zdrowie. Odbytnicę charakteryzuje znacznie bardziej delikatny nabłonek niż w przypadku pochwy. Zdarzającym się uszkodzeniom naczyń krwionośnych można zapobiec stosując prezerwatywę ze środkiem nawilżającym.
Po drugie – higiena. Opróżniona z mas kałowych odbytnica jest pusta, a penis rzadko sięga aż tak daleko. Oczywiście, dla szczególnie ostrożnych, lękliwych oraz pedantycznych osób istnieje rozwiązanie w postaci wcześniejszej lewatywy. Nie jest ono jednak niezbędne, po prostu wystarczy dokładnie się umyć.
Po trzecie – wprowadzenie do seksu analnego. Zawsze powinno poprzedzać je silne podniecenie, a dodatkowo warto najpierw rozpocząć stymulację palpacyjną, bo palec jest zwyczajnie mniejszy i węższy niż penis.
Konieczne lubrykanty
Pieszczoty analne to w ogóle najlepszy wstęp do miłości greckiej. Przede wszystkim pozwalają się zorientować, czy taka forma dotyku jest dla nas przyjemna. Stymulację odbytu można rozpocząć od delikatnych ruchów dłoni, masowania pośladków i przechodzić coraz dalej. Trzeba pamiętać o nawilżeniu – tu świetnie nadają się wszelkie lubrykanty, tak naturalne (ślina, śluz) jak i sztuczne.
Warto również tak długo przedłużać pieszczoty analne, aż odbyt przyzwyczai się do stymulacji i można już będzie spróbować samego zbliżenia.
Co ważne, po wyjęciu członka z odbytu absolutnie nie wolno wprowadzać go, bez uprzedniego umycia, do pochwy! Grozi to infekcjami bakteryjnymi, zakażeniami.
Mężczyzna też ma odbyt
Seks analny w heteroseksualnym związku nie musi być jednostronny. Wielu mężczyzn lubi być pieszczonych w ten sposób, ale często strach przed konotacjami związanymi z miłością grecką, nie powala im na realizację pragnień. Jeśli więc czujesz, domyślasz się, że twój partner również miałby ochotę na stymulację odbytu, po prostu mu to zaproponuj. U mężczyzn wiąże się to dodatkowo z masażem prostaty, co bywa doznaniem niezwykle przyjemnym i zbawiennym zdrowotnie.
Czasem zdarza się, że po pierwszej penetracji analnej odczuwany jest dyskomfort, nawet lekki ból. Warto wtedy zrobić kilkudniową przerwę.
Bywa i tak, że stymulacja odbytu nie przynosi nam żadnej satysfakcji. Wtedy nie należy się do niej zmuszać, tylko kontynuować tradycyjny seks. Pamiętajmy jednak, że i w seksie potrzeby się zmieniają i to co przed laty wydawało nam się dziwne, trudne i niemożliwe do realizacji, po pewnym czasie może zyskać zupełnie nowe oblicze.
Nie zamykać się na nowe doświadczenia – oto klucz do radosnego korzystania z uroków sfery intymnej.
Najczęściej kobiety na wieść o seksie analnym wydymają usta, kręcąc z niesmakiem głową i deklarując, że one nigdy by się na „coś takiego” nie zgodziły. Że to chory wymysł facetów, a poza tym „to miejsce” do czego innego zgoła służy. Z takim nastawieniem równie dobrze można uprawiać seks w celu samej prokreacji i w każdym innym przypadku (czytaj – pożądaniu) zaciskać kurczowo nogi, bo przecież nie wypada, nie powinno się, nie można...
Tymczasem seks analny to po prostu inny, nowy odcień zbliżenia. Z pewnością, jeśli nie miałaś z nim dotąd do czynienia, powinnaś przed praktyką nabyć trochę wiedzy w zakresie teorii.
Kilka słów teorii
Po pierwsze więc, zdrowie. Odbytnicę charakteryzuje znacznie bardziej delikatny nabłonek niż w przypadku pochwy. Zdarzającym się uszkodzeniom naczyń krwionośnych można zapobiec stosując prezerwatywę ze środkiem nawilżającym.
Po drugie – higiena. Opróżniona z mas kałowych odbytnica jest pusta, a penis rzadko sięga aż tak daleko. Oczywiście, dla szczególnie ostrożnych, lękliwych oraz pedantycznych osób istnieje rozwiązanie w postaci wcześniejszej lewatywy. Nie jest ono jednak niezbędne, po prostu wystarczy dokładnie się umyć.
Po trzecie – wprowadzenie do seksu analnego. Zawsze powinno poprzedzać je silne podniecenie, a dodatkowo warto najpierw rozpocząć stymulację palpacyjną, bo palec jest zwyczajnie mniejszy i węższy niż penis.
Konieczne lubrykanty
Pieszczoty analne to w ogóle najlepszy wstęp do miłości greckiej. Przede wszystkim pozwalają się zorientować, czy taka forma dotyku jest dla nas przyjemna. Stymulację odbytu można rozpocząć od delikatnych ruchów dłoni, masowania pośladków i przechodzić coraz dalej. Trzeba pamiętać o nawilżeniu – tu świetnie nadają się wszelkie lubrykanty, tak naturalne (ślina, śluz) jak i sztuczne.
Warto również tak długo przedłużać pieszczoty analne, aż odbyt przyzwyczai się do stymulacji i można już będzie spróbować samego zbliżenia.
Co ważne, po wyjęciu członka z odbytu absolutnie nie wolno wprowadzać go, bez uprzedniego umycia, do pochwy! Grozi to infekcjami bakteryjnymi, zakażeniami.
Mężczyzna też ma odbyt
Seks analny w heteroseksualnym związku nie musi być jednostronny. Wielu mężczyzn lubi być pieszczonych w ten sposób, ale często strach przed konotacjami związanymi z miłością grecką, nie powala im na realizację pragnień. Jeśli więc czujesz, domyślasz się, że twój partner również miałby ochotę na stymulację odbytu, po prostu mu to zaproponuj. U mężczyzn wiąże się to dodatkowo z masażem prostaty, co bywa doznaniem niezwykle przyjemnym i zbawiennym zdrowotnie.
Czasem zdarza się, że po pierwszej penetracji analnej odczuwany jest dyskomfort, nawet lekki ból. Warto wtedy zrobić kilkudniową przerwę.
Bywa i tak, że stymulacja odbytu nie przynosi nam żadnej satysfakcji. Wtedy nie należy się do niej zmuszać, tylko kontynuować tradycyjny seks. Pamiętajmy jednak, że i w seksie potrzeby się zmieniają i to co przed laty wydawało nam się dziwne, trudne i niemożliwe do realizacji, po pewnym czasie może zyskać zupełnie nowe oblicze.
Nie zamykać się na nowe doświadczenia – oto klucz do radosnego korzystania z uroków sfery intymnej.
Wszędzie, byle nie w łóżku!
Wieczorem, w świeżej pościeli, przy zgaszonym świetle – może to i dobry klimat do kochania, ale też wyjątkowo monotonny, jeśli powtarzany jest codziennie. Odmiana w seksie jeszcze nikomu nie zaszkodziła. I spokojnie – wcale nie musicie wyprowadzać się z własnego domu czy zaopatrywać w coraz to nowsze akcesoria – czasem wystarczy tylko zmienić pomieszczenie...
Kto powiedział, że do miłości służy wyłącznie łóżko? Chyba ten, kto nigdy nie próbował znaleźć się z partnerem poza nim. Ono, choć w istocie wygodne, czasem wcale nie sprzyja pożądaniu. Kojarzy się z ciepłem i... snem. Za to taka podłoga na przykład – za twarda do spania, ale jakże dobra do miłosnych harców! Albo kuchenny blat, na którym zwykle przyrządzasz posiłki, a o który oparta możesz także przyjmować bodźce płynące nie tylko z kulinarnych zapachów i smaków...
Jakby kochali się po raz pierwszy w życiu
Agnieszka i Piotr są parą z ponad 10-letnim stażem. Mają dwójkę dzieci w wieku wczesnoszkolnym, mieszkają w trzypokojowym mieszkaniu. Zawsze kochali się już po zaśnięciu pociech, w spokoju i ciemności własnej sypialni. Jak przykładne, mieszczańskie małżeństwo.
Któregoś popołudnia, gdy dzieci były poza domem, Piotr zaszedł od tyłu przygotowującą obiad żonę. Co robisz, opędzała się przez chwilę, zanim spasowała, bo to co wyczyniał jej mąż, było naprawdę bardzo przyjemne... Nie wiedziała nawet, że po tylu latach wspólnego pożycia może na niego jeszcze tak reagować! Potem, z lekkim rumieńcem podciągając spódnicę, zastanowiła się nawet, czy nie było to najprzyjemniejsze z doznań, jakich w ogóle doświadczyła. Nie było dane długo jej nad tym myśleć, bo jeszcze tego samego dnia, gdy dokonywała wieczornych ablucji, do łazienki wkroczył Piotr. I bynajmniej nie po to, żeby skorzystać z toalety... Usiadł na sedesie i pociągnął żonę ku sobie. Tańczyła mu na kolanach tak długo, aż zupełnie opadła z sił. Wtedy przenieśli się pod prysznic i w strugach płynącej letniej wody kochali się, jakby nie istniał cały świat...
Jak opętani
A potem to już wszędzie to robili. W gościnnym na stole, na podłodze w pokoju dziecinnym, oparci o szafę w hallu, nawet na strychu podczas wieszania mokrej pościeli. Do dziś przyznają, że gdy za pierwszym impulsem poszły kolejne, od tamtej pory przestali tak kurczowo trzymać się tylko jednego łóżka w sypialni. Odmłodnieli, znów poczuli się dla siebie podniecający, zaczęli nawet myśleć nad przeniesieniem wrażeń poza własny dom.
Stół nie służy tylko do jedzenia...
Okazuje się, że domowe sprzęty niejedno mają znaczenie. Stół może służyć tak samo dobrze do spożywania posiłków jak i konsumpcji miłości. Łazienka nie musi być wykorzystywana jedynie w celach higieny, a wprost na dywanie można pokusić się o więcej pozycji, które daje choć miłe, to jednak dosyć labilne (i skrzypiące) czasami łóżko.
A Agnieszka zaczęła chodzić po domu bez majtek. Mówi, że nigdy nie wiadomo co, gdzie i kiedy się zdarzy...
Bo najważniejsze to nie dać się rutynie. I znaleźć sobie takie miejsca i takie pozycje, które odmienią stabilizację w seksie, bo tu akurat jest ona najmniej potrzebna. A im więcej takich miejsc i im więcej będzie w nas fantazji, by z rzeczy użytkowych uczynić mniej codzienne, tym fetysz miejsca silniejszym się stanie i wzbogaci nas na dobre i trwale.
Kto powiedział, że do miłości służy wyłącznie łóżko? Chyba ten, kto nigdy nie próbował znaleźć się z partnerem poza nim. Ono, choć w istocie wygodne, czasem wcale nie sprzyja pożądaniu. Kojarzy się z ciepłem i... snem. Za to taka podłoga na przykład – za twarda do spania, ale jakże dobra do miłosnych harców! Albo kuchenny blat, na którym zwykle przyrządzasz posiłki, a o który oparta możesz także przyjmować bodźce płynące nie tylko z kulinarnych zapachów i smaków...
Jakby kochali się po raz pierwszy w życiu
Agnieszka i Piotr są parą z ponad 10-letnim stażem. Mają dwójkę dzieci w wieku wczesnoszkolnym, mieszkają w trzypokojowym mieszkaniu. Zawsze kochali się już po zaśnięciu pociech, w spokoju i ciemności własnej sypialni. Jak przykładne, mieszczańskie małżeństwo.
Któregoś popołudnia, gdy dzieci były poza domem, Piotr zaszedł od tyłu przygotowującą obiad żonę. Co robisz, opędzała się przez chwilę, zanim spasowała, bo to co wyczyniał jej mąż, było naprawdę bardzo przyjemne... Nie wiedziała nawet, że po tylu latach wspólnego pożycia może na niego jeszcze tak reagować! Potem, z lekkim rumieńcem podciągając spódnicę, zastanowiła się nawet, czy nie było to najprzyjemniejsze z doznań, jakich w ogóle doświadczyła. Nie było dane długo jej nad tym myśleć, bo jeszcze tego samego dnia, gdy dokonywała wieczornych ablucji, do łazienki wkroczył Piotr. I bynajmniej nie po to, żeby skorzystać z toalety... Usiadł na sedesie i pociągnął żonę ku sobie. Tańczyła mu na kolanach tak długo, aż zupełnie opadła z sił. Wtedy przenieśli się pod prysznic i w strugach płynącej letniej wody kochali się, jakby nie istniał cały świat...
Jak opętani
A potem to już wszędzie to robili. W gościnnym na stole, na podłodze w pokoju dziecinnym, oparci o szafę w hallu, nawet na strychu podczas wieszania mokrej pościeli. Do dziś przyznają, że gdy za pierwszym impulsem poszły kolejne, od tamtej pory przestali tak kurczowo trzymać się tylko jednego łóżka w sypialni. Odmłodnieli, znów poczuli się dla siebie podniecający, zaczęli nawet myśleć nad przeniesieniem wrażeń poza własny dom.
Stół nie służy tylko do jedzenia...
Okazuje się, że domowe sprzęty niejedno mają znaczenie. Stół może służyć tak samo dobrze do spożywania posiłków jak i konsumpcji miłości. Łazienka nie musi być wykorzystywana jedynie w celach higieny, a wprost na dywanie można pokusić się o więcej pozycji, które daje choć miłe, to jednak dosyć labilne (i skrzypiące) czasami łóżko.
A Agnieszka zaczęła chodzić po domu bez majtek. Mówi, że nigdy nie wiadomo co, gdzie i kiedy się zdarzy...
Bo najważniejsze to nie dać się rutynie. I znaleźć sobie takie miejsca i takie pozycje, które odmienią stabilizację w seksie, bo tu akurat jest ona najmniej potrzebna. A im więcej takich miejsc i im więcej będzie w nas fantazji, by z rzeczy użytkowych uczynić mniej codzienne, tym fetysz miejsca silniejszym się stanie i wzbogaci nas na dobre i trwale.
Gotowy, start i... falstart...
Dla mężczyzny to często duży problem, choć kobiety na przedwczesny wytrysk partnera patrzą nieco inaczej. To dla nich przede wszystkim znak, jak bardzo są podniecające – tak bardzo, że wystarczy moment ledwie, aby jego doprowadzić do wrzenia. Gorzej, gdy ta sytuacja staje się powszedniością, bo wtedy ani on ani ona nie czują się już pewnie i dobrze...
Powody przedwczesnego wytrysku mogą być różne, dyktowane zarówno czynnikami fizykalnymi (cukrzyca, schorzenia neurologiczne, stany zapalne cewki moczowej, nadwrażliwość żołędzi członka) jak i emocjonalnymi (długofalowa masturbacja, brak kontaktów płciowych, zadaniowe podejście do seksu, pośpieszny seks stawiający na ilość a nie jakość). Bardzo ważne jest, aby je odkryć, bowiem wtedy mamy szansę na zmniejszenie problemu bądź jego całkowitą eliminację.
Chłopcy i samotni
Przedwczesny wytrysk najczęściej towarzyszy chłopcom rozpoczynającym współżycie. Brak im swobody w obcowaniu z kobiecym ciałem i każdy silniejszy bodziec od razu prowadzi do spełnienia. Bardzo podobnie reagują mężczyźni niemający od dłuższego czasu partnerki, a także ci, którzy przyzwyczaili się do rozładowywania napięcia seksualnego poprzez masturbację.
Lęk przed kobietą
Osobną grupę stanowią panowie, którym towarzyszy lęk przed kobietami. Słabo znają kobiecą psychikę i najczęściej albo uciekają w szybki orgazm przed (dłuższym) zbliżeniem albo też podchodzą do seksu zadaniowo, chcąc przede wszystkim zaspokoić partnerkę. Im partnerka jest bardziej wymagająca, tym własne podniecenie trudniej jest im utrzymać na wodzy i gdzieś przy okazji pieszczot jej ciała, puszczają hamulce i staje się, co nieuniknione...
Wyczynowcy na krótkie dystanse
Problem mają także ci, którzy w seksie postawili na jego ilość, nieprzechodzącą w jakość. Szybkie numerki, które stają się codziennym menu, z reguły rzeczy prowadzą do szybkiego wybuchu. Tu nie ma miejsca ani na długą grę wstępną, ani smakowanie ciała partnerki. Ledwo zaczyna się bieg, a już trzeba stawić się na mecie. I po czasie okazuje się, że na dłuższych dystansach wyczynowcy kompletnie wysiadają.
Empatia oraz Masters and Johnson
Jak poradzić sobie z przedwczesnym wytryskiem? Zakładając, że mężczyzna nie ulega potrzebie nadmiernej masturbacji, najlepiej na początku dać się mu wyzwolić z podniecenia. Po pewnym czasie przy kolejnej erekcji zbliżenie na pewno potrwa dłużej niż za pierwszym razem.
Dobrym pomysłem jest także stosowanie metody Mastersa and Johnsona, polegającej na kilkusekundowym uciskaniu żołędzi, co opóźnia ejakulację. Po chwili można kontynuować współżycie. W ogóle dobrze jest w takiej sytuacji robić przerwy w grze miłosnej, widząc oznaki zbliżającego się orgazmu. Takie pauzy skutecznie wydłużają stosunek, choć początkowo mogą wydawać się frustrujące. Znacznie mniej jednak niż frustracje wynikające z za krótkiego obcowania z mężczyzną.
Empatyczna, troskliwa partnerka powinna być lekiem na całe zło spowodowane falstartem, ale gdy wyrozumiałość i palpacyjne techniki nie pomogą, zawsze można jeszcze sięgnąć po farmaceutyki: leki o miejscowym działaniu znieczulającym czy viagrę. Czasem pomaga zwykła prezerwatywa, która osłabia doznania.
Powody przedwczesnego wytrysku mogą być różne, dyktowane zarówno czynnikami fizykalnymi (cukrzyca, schorzenia neurologiczne, stany zapalne cewki moczowej, nadwrażliwość żołędzi członka) jak i emocjonalnymi (długofalowa masturbacja, brak kontaktów płciowych, zadaniowe podejście do seksu, pośpieszny seks stawiający na ilość a nie jakość). Bardzo ważne jest, aby je odkryć, bowiem wtedy mamy szansę na zmniejszenie problemu bądź jego całkowitą eliminację.
Chłopcy i samotni
Przedwczesny wytrysk najczęściej towarzyszy chłopcom rozpoczynającym współżycie. Brak im swobody w obcowaniu z kobiecym ciałem i każdy silniejszy bodziec od razu prowadzi do spełnienia. Bardzo podobnie reagują mężczyźni niemający od dłuższego czasu partnerki, a także ci, którzy przyzwyczaili się do rozładowywania napięcia seksualnego poprzez masturbację.
Lęk przed kobietą
Osobną grupę stanowią panowie, którym towarzyszy lęk przed kobietami. Słabo znają kobiecą psychikę i najczęściej albo uciekają w szybki orgazm przed (dłuższym) zbliżeniem albo też podchodzą do seksu zadaniowo, chcąc przede wszystkim zaspokoić partnerkę. Im partnerka jest bardziej wymagająca, tym własne podniecenie trudniej jest im utrzymać na wodzy i gdzieś przy okazji pieszczot jej ciała, puszczają hamulce i staje się, co nieuniknione...
Wyczynowcy na krótkie dystanse
Problem mają także ci, którzy w seksie postawili na jego ilość, nieprzechodzącą w jakość. Szybkie numerki, które stają się codziennym menu, z reguły rzeczy prowadzą do szybkiego wybuchu. Tu nie ma miejsca ani na długą grę wstępną, ani smakowanie ciała partnerki. Ledwo zaczyna się bieg, a już trzeba stawić się na mecie. I po czasie okazuje się, że na dłuższych dystansach wyczynowcy kompletnie wysiadają.
Empatia oraz Masters and Johnson
Jak poradzić sobie z przedwczesnym wytryskiem? Zakładając, że mężczyzna nie ulega potrzebie nadmiernej masturbacji, najlepiej na początku dać się mu wyzwolić z podniecenia. Po pewnym czasie przy kolejnej erekcji zbliżenie na pewno potrwa dłużej niż za pierwszym razem.
Dobrym pomysłem jest także stosowanie metody Mastersa and Johnsona, polegającej na kilkusekundowym uciskaniu żołędzi, co opóźnia ejakulację. Po chwili można kontynuować współżycie. W ogóle dobrze jest w takiej sytuacji robić przerwy w grze miłosnej, widząc oznaki zbliżającego się orgazmu. Takie pauzy skutecznie wydłużają stosunek, choć początkowo mogą wydawać się frustrujące. Znacznie mniej jednak niż frustracje wynikające z za krótkiego obcowania z mężczyzną.
Empatyczna, troskliwa partnerka powinna być lekiem na całe zło spowodowane falstartem, ale gdy wyrozumiałość i palpacyjne techniki nie pomogą, zawsze można jeszcze sięgnąć po farmaceutyki: leki o miejscowym działaniu znieczulającym czy viagrę. Czasem pomaga zwykła prezerwatywa, która osłabia doznania.
No i gdzie ten orgazm?!
Niby wszystko jest w porządku – on pieści cię tak, jak lubisz, w optymalnym dla ciebie czasie i tempie, podejmując różne techniki, zmieniając je, abyś nie zaznała nudy – a do orgazmu wciąż bardzo daleko... W końcu robisz się zła, jemu chyba też nie jest najprzyjemniej – bo w końcu jaki z niego kochanek, co to partnerki na szczyt rozkoszy nie umie doprowadzić...?
Z orgazmem, szczególnie kobiecym, jest trochę tak jak z osiągnięciem celu, na którym bardzo nam zależy. Im mocniej go pragniemy, im się bardziej spinamy, aby zaistniał, tym szanse na niego maleją. Dlaczego? To proste – orgazm nie tkwi w samej pochwie, ale trochę dalej, a nawet znacznie dalej – w głowie. Stąd kobiece orgazmy sutkowe, a nawet takie, które powstają podczas (nie)zwykłego pieszczenia dłoni.
Po pierwsze: komfort
Spróbujmy jednak najpierw dociec fizycznych przyczyn niemożności spełnienia. Pierwszym z czynników mającym istotny wpływ na satysfakcję seksualną jest komfort. Komfort polegający na tym, że idziemy do łóżka z własnej woli, chęci i potrzeby obcowania z drugim człowiekiem. Tylko i wyłącznie dla siebie, a nie dla niego, z wdzięczności, poczucia winy czy chęci zaspokojenia chuci partnera. Drugi aspekt to komfort warunków – gdy pozostawiłyśmy wszelkie obowiązki daleko poza „tu i teraz”, gdy nie przeszkadzają nam bodźce płynące z zewnątrz i towarzyszy nam już tylko sypialniany, intymny nastrój.
Po drugie: bez frustracji
Odprężone, dobrze nastawione, lekko podniecone zaczynamy grę wstępną z partnerem, po czym przechodzimy do pieszczot wyraźnie nastawionych na zdobycie szczytu. I okazuje się, że to nie działa. On dwoi się i troi, a ty czekasz, czekasz i... nic. Zaczynasz się zniechęcać, orgazmu ani śladu, za to frustracja powoli sięga zenitu. Co to jest, dlaczego tak się dzieje? Być może on jest staranny i zaangażowany, ale nie pieści cię w sposób, jakiego oczekujesz. Być może jest odwrotnie – za szybko chce osiągnąć cel i nie przykłada się zbytnio do działań na twoją rzecz.
Przesada w żadnej dziedzinie nie jest wskazana. Za długie pieszczoty powodują pozostawanie wciąż w fazie plateau i niemożność dojścia na szczyt, a zbyt pospieszna gra wstępna lub jej całkowity brak zamiast wzrostu podniecenia rodzą żal, złość i frustrację – największych przeciwników pożądania.
Po trzecie: komunikacja
Jeśli jest tak, że on pieści cię jak umie, tyle że nie trafia zupełnie w twoje oczekiwania, to można dalej się męczyć i jego też przy okazji, a można zwyczajnie powiedzieć, pokazać, czego i w jaki sposób się chce. Nikt nie czyta w cudzych myślach, a komunikacja tak werbalna jak i ta nie wprost po coś została nam dana.
Bywa i tak, że choć fizycznie jesteśmy gotowe do orgazmu, to w jego osiągnięciu przeszkadzają nam emocje. Zbędne myśli o tym, co było, co będzie, wszelkie planowanie najlepiej zostawić na momenty po kochaniu. Nie zaoszczędzimy tym czasu, a zniweczymy nie tylko swoje, ale i partnera wysiłki, a dodatkowo wyjdziemy z łóżka sfrustrowane i złe.
Po czwarte: spokój
Co więc robić, gdy orgazm pomimo tylu starań nie przychodzi? Ano nic – najlepiej przestać o nim myśleć i skupić się na pozostałych przyjemnościach płynących z ars amandi. Nie trzeba mieć nad wszystkim w życiu kontroli – a ta sfera, intymna, to już w ogóle powinna być pozbawiona wszelkiej dyscypliny. Dlatego kobiety, które udają orgazm, robią krzywdę przede wszystkim sobie. Partnerowi może i będzie miło, gdy zaczniemy wić się z rozkoszy, ale tym samym możemy zapomnieć o prawdziwym spełnieniu. No bo nie powiemy mu przecież następnym razem, że tamto to był bluff i w rzeczywistości chciałybyśmy dłużej, inaczej, lepiej...
Najlepiej więc cieszmy się seksem, odblokujmy wszelkie zahamowania, a pełna satysfakcja seksualna – wcześniej czy później przyjdzie.
I nie myślmy od razu o anorgazmii, oziębłości czy jakichkolwiek dysfunkcjach seksualnych. One, owszem, występują, ale u naprawdę niewielkiego odsetka kobiet.
Z orgazmem, szczególnie kobiecym, jest trochę tak jak z osiągnięciem celu, na którym bardzo nam zależy. Im mocniej go pragniemy, im się bardziej spinamy, aby zaistniał, tym szanse na niego maleją. Dlaczego? To proste – orgazm nie tkwi w samej pochwie, ale trochę dalej, a nawet znacznie dalej – w głowie. Stąd kobiece orgazmy sutkowe, a nawet takie, które powstają podczas (nie)zwykłego pieszczenia dłoni.
Po pierwsze: komfort
Spróbujmy jednak najpierw dociec fizycznych przyczyn niemożności spełnienia. Pierwszym z czynników mającym istotny wpływ na satysfakcję seksualną jest komfort. Komfort polegający na tym, że idziemy do łóżka z własnej woli, chęci i potrzeby obcowania z drugim człowiekiem. Tylko i wyłącznie dla siebie, a nie dla niego, z wdzięczności, poczucia winy czy chęci zaspokojenia chuci partnera. Drugi aspekt to komfort warunków – gdy pozostawiłyśmy wszelkie obowiązki daleko poza „tu i teraz”, gdy nie przeszkadzają nam bodźce płynące z zewnątrz i towarzyszy nam już tylko sypialniany, intymny nastrój.
Po drugie: bez frustracji
Odprężone, dobrze nastawione, lekko podniecone zaczynamy grę wstępną z partnerem, po czym przechodzimy do pieszczot wyraźnie nastawionych na zdobycie szczytu. I okazuje się, że to nie działa. On dwoi się i troi, a ty czekasz, czekasz i... nic. Zaczynasz się zniechęcać, orgazmu ani śladu, za to frustracja powoli sięga zenitu. Co to jest, dlaczego tak się dzieje? Być może on jest staranny i zaangażowany, ale nie pieści cię w sposób, jakiego oczekujesz. Być może jest odwrotnie – za szybko chce osiągnąć cel i nie przykłada się zbytnio do działań na twoją rzecz.
Przesada w żadnej dziedzinie nie jest wskazana. Za długie pieszczoty powodują pozostawanie wciąż w fazie plateau i niemożność dojścia na szczyt, a zbyt pospieszna gra wstępna lub jej całkowity brak zamiast wzrostu podniecenia rodzą żal, złość i frustrację – największych przeciwników pożądania.
Po trzecie: komunikacja
Jeśli jest tak, że on pieści cię jak umie, tyle że nie trafia zupełnie w twoje oczekiwania, to można dalej się męczyć i jego też przy okazji, a można zwyczajnie powiedzieć, pokazać, czego i w jaki sposób się chce. Nikt nie czyta w cudzych myślach, a komunikacja tak werbalna jak i ta nie wprost po coś została nam dana.
Bywa i tak, że choć fizycznie jesteśmy gotowe do orgazmu, to w jego osiągnięciu przeszkadzają nam emocje. Zbędne myśli o tym, co było, co będzie, wszelkie planowanie najlepiej zostawić na momenty po kochaniu. Nie zaoszczędzimy tym czasu, a zniweczymy nie tylko swoje, ale i partnera wysiłki, a dodatkowo wyjdziemy z łóżka sfrustrowane i złe.
Po czwarte: spokój
Co więc robić, gdy orgazm pomimo tylu starań nie przychodzi? Ano nic – najlepiej przestać o nim myśleć i skupić się na pozostałych przyjemnościach płynących z ars amandi. Nie trzeba mieć nad wszystkim w życiu kontroli – a ta sfera, intymna, to już w ogóle powinna być pozbawiona wszelkiej dyscypliny. Dlatego kobiety, które udają orgazm, robią krzywdę przede wszystkim sobie. Partnerowi może i będzie miło, gdy zaczniemy wić się z rozkoszy, ale tym samym możemy zapomnieć o prawdziwym spełnieniu. No bo nie powiemy mu przecież następnym razem, że tamto to był bluff i w rzeczywistości chciałybyśmy dłużej, inaczej, lepiej...
Najlepiej więc cieszmy się seksem, odblokujmy wszelkie zahamowania, a pełna satysfakcja seksualna – wcześniej czy później przyjdzie.
I nie myślmy od razu o anorgazmii, oziębłości czy jakichkolwiek dysfunkcjach seksualnych. One, owszem, występują, ale u naprawdę niewielkiego odsetka kobiet.
Subskrybuj:
Posty (Atom)