czwartek, 7 lipca 2011

Szalony seks w miejscach publicznych

Niewiele momentów działa tak stymulująco jak ten, w którym możemy zostać przyłapani na gorącym uczynku. Czasem wystarczy sama myśl, ale czasem dobrze ją też wprowadzić w czyn. Efekty - lawina pożądania i graniczące z cudem, bo  niezwykłe spełnienie, są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko wyjść poza własną sypialnię.  

Pożądanie dopada nas często zupełnie znienacka i zwykle ignorujemy je wtedy, mając świadomość, że to nie czas i nie miejsce na miłosne igraszki. Tymczasem warto czasem zaufać własnej seksualnej intuicji i pójść za jej głosem. A że nie jesteśmy w odosobnieniu, że wokół inni ludzie i do łóżka daleko? To wcale nie musi być przeszkodą, a wręcz przeciwnie - myśl, że możemy być/jesteśmy podglądani działa jak afrodyzjak.  

W przymierzalni  

Zaczyna się czasem całkiem niewinnie, na przykład od wspólnych zakupów. Zakupy - rzecz całkiem miła, pod warunkiem, że nie odwiedzamy trzynastego z rzędu sklepu. Po nim znać już irytację, ją coraz bardziej bolą nogi od chodzenia, ale uparli się na te zakupy, więc wędrują dalej. Ona mierzy dziesiątą bluzkę, zdejmuje tę, w której przyszła i nagle on, choć zna jej ciało na pamięć i niemal jak własne, zaczyna wpatrywać się w jej nagie ramiona, plecy, biust. Przywiera do niej całym sobą, ona z początku protestuje, ale za chwilę mięknie w jego ramionach, sutki stają na baczność, on twardnieje, splatają się w mocnym uścisku, a na podłodze przymierzalni lądują kolejno jego spodnie, jej spódnica, bielizna… Za cienką zasłonką poruszenie, w ich żyłach szybko pulsuje krew, nie patrzą już na nic, nie myślą o ludziach na zewnątrz, być może cała kabina drży w posadach, jak ona w nim, jak on w niej.  Po stanowczo zbyt długim pobycie w przymierzalni wychodzą z jedną niezmierzoną nawet bluzką, odkładają ją na półkę, kupują, nieważne. Ważne, że zadziało się między nimi coś, czego na próżno szukali przez ostatnie lata we własnej sypialni. 

W restauracji  

Albo tak. Uroczysta kolacja w eleganckim lokalu. Świętują. Może jego urodziny, może jej albo rocznicę ślubu, awans zawodowy. Ona w długiej, wieczorowej sukni, a pod suknią nic. On się nie domyśla, nie wie nic, dopóki nie przejedzie dłonią po długości jej gładkiego, tak dobrze wyczuwalnego przez śliski materiał sukienki, kobiecego uda. Wtedy krew uderza mu do głowy, pożądliwe palce rozpoczynają wędrówkę ku zwieńczeniu ud, troskliwy kelner co rusz podchodzi z pytaniem, czy czegoś państwu nie potrzeba, chcieliby odpowiedzieć, ależ owszem, tak - spokoju, nie mówią nic, lokal jest bardzo elegancki, po co siać poruszenie, na szczęście obrusy mają tu długie, wystarczy upuścić łyżeczkę. Upuszcza najpierw on, potem ona, nurkują pod stołem,  wzajemnie się pieszcząc, kolacja stygnie, ich ciała wręcz przeciwnie. Dziękują za deser - już się najedli - sobą, a zgorszonym podobrusową sceną sąsiadom posyłają na pożegnanie najniewinniejsze z uśmiechów. 

W autobusie, pociągu, na plaży  

A może zatłoczony autobus, pociąg, gdzie prawie nic nie widać i jednocześnie widać prawie wszystko? Jego ręce pod jej spódnicą, jej dłonie niecierpliwie szukające rozporka. Pieszczą się na stojąco, potem on odwraca ją do siebie tyłem, ostro brane zakręty tylko im sprzyjają, jazda po wertepach także.  

Łąka, plaża, leśna polana latem. Wystarczy, by miała na sobie zwiewną, rozkloszowaną sukienkę i już może siadać na nim, udawać przed ludźmi, że się tylko przekomarzają, bawią, znowu nie widać prawie nic, za to wzajemnie czują się mocno i kołyszą we wspólnym rytmie.  

Albo woda, nagrzane słońcem jezioro, w tafli którego można przyglądać się własnemu odbiciu, a pod którym już bez kąpielówek namiętnie, trochę jak w zwolnionym tempie, kochać. I ludzie wokół, i śmiechy dzieci, i kolorowe piłki, materace, a oni w sobie, ze sobą, w publicznej intymności. 

Są ławki w parku, są muzea, zaciemnione sale kinowe, teatralne toalety, sklepy, windy, mieszkania znajomych, plenery. Warto o nich pamiętać. Warto pamiętać o możliwości konsumpcji miłości nie tylko pod własnym dachem i w ciszy tylko dwóch oddechów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz