Jeśli twoja kobieta właśnie tak uważa, to jako jej partner masz spory problem. Możesz nazwać go wyzwaniem nawet - tyle, że dla was obojga. Bo bez jej chęci, pomocy i przede wszystkim akceptacji własnej seksualności nic tu sam nie zdziałasz.
Tak łatwo jest przerzucić odpowiedzialność za swoje nieudane życie na bliźniego. Jeszcze łatwiej, gdy ten bliźni jest twoim osobistym, najbliższym bliźnim, czyli twoim partnerem. Wtedy można go winić za wszystkie łóżkowe akcje, po których wychodziłaś niezadowolona z sypialni, potem coraz rzadziej do tej sypialni wchodziłaś, aż w końcu wasze pożycie ustało na dobre. Przestałaś mieć ochotę na niego, na seks w ogóle, a jeśli już dochodziło do rozkładania nóg dwa razy w miesiącu, to wyłącznie z jego inicjatywy, bo ty najchętniej siedziałabyś do rana przed telewizorem. No, ale czasem trzeba się poświęcić, w końcu jak mu nie dasz ty, to da mu inna, a szkoda by było – właściwie to całkiem fajny facet. Gdyby tylko patrzył ci częściej w oczy zamiast w biust, słuchał, co mówisz i jeszcze potrafił zaangażować się w rozmowę... Tymczasem wasze życie od dawna przypomina wykolejony pociąg, tyle, że jeszcze nieodstawiony tak zupełnie na bocznicę.
A może jesteś aseksualna?
Myślisz, wspominasz, że przecież nie od zawsze tak było. Kiedyś rzucaliście się na siebie jak opętani, wilgoć ściekała ci po udach, zanim jeszcze rozwarłaś je dla niego, on też reagował na ciebie z zupełnie inną zachłannością niż dzisiaj. No tak, tyle że on dzisiaj może już nie tak jurny jak dawniej, ale seks nadal lubi, pożąda i bez seksu więdnie. W przeciwieństwie do ciebie.
No właśnie, więc to może z tobą jest coś nie tak? Sporo czytasz, sporo wiesz, naoglądałaś się programów pt. „jak wzbogacić intymne życie”. Więc może byś i nawet zakupiła kilka erotycznych gadżetów, przełamała sypialnianą nudę, tylko że pożądania tym w sobie nie wzniecisz. Ono właśnie, a raczej jego brak, jest przyczyną twojej niechęci do łóżkowych fikołków. Z obojętnością patrzysz na miłosne sceny w filmach, książkowe opisy też cię już nie biorą. Zaraz – a może jesteś aseksualna? Tyle szumu teraz wokół zjawiska, więc może i ciebie dotknęło? Przecież seksu ci się nie chce, a to wszystko wyjaśnia...
Że ziemia się nie trzęsie...
Nie, nie wyjaśnia, a przynajmniej nie w twoim przypadku. Nie byłaś przecież taka od urodzenia, potrzeby miałaś, realizowałaś. Może nie tak, nie wtedy i nie z tym, kogo pragnęłaś naprawdę, ale przecież jak się nie ma co się lubi... A że potem czułaś się źle? Zrobiłaś to, bo on chciał, bo odszedłby do innej, bo wszyscy to robią, bo nie jesteś jakaś inna, dziwna. I wiele się nad tym nie zastanawiałaś. Myjąc ręce, przecież też nie myślisz, dlaczego i po co...
Nie było z kim pogadać na łóżkowe tematy, o prokreacji dowiedziałaś się głównie z lekcji biologii, chociaż co to była za wiedza... , a matka wpajała ci co najwyżej konieczność wypełniania małżeńskich obowiązków. Zresztą, nawet gdybyś miała z kim, pewnie nie za chętnie byś mówiła. Bo właściwie o czym? Że ziemia się nie trzęsie, a powinna? Chyba tylko w romansach...
Uśpione i nierozbudzone
To nie jest tak, że nie masz potrzeb. One są, tylko uśpione lub nierozbudzone. Nie dowiesz się o nich wiele, jeśli nie spróbujesz ich poznać. I wcale nie potrzeba ci do tego drugiego człowieka. Po prostu weź sprawy w swoje ręce i to dosłownie. Jesteś już dużą dziewczynką i wiesz, że za to nie idzie się do piekła. Ale w piekle na pewno możesz się znaleźć, w swoim własnym prywatnym piekle, jeśli nadal będziesz uprawiała seks bez potrzeby i płynącej za nią przyjemności.
Spróbuj – to wcale nie jest takie trudne. Zainspiruj się muzyką, książką, filmem. Dotykaj się delikatnie i powściągliwie, zanim dojdziesz do meritum. Stopniowanie wrażeń daje najwięcej rozkoszy. A gdy się już sama trochę poznasz, pozwól poznać się swojemu partnerowi. On wcale nie musi wiedzieć, co lubisz i czego pragniesz, bo nikt nie czyta w cudzych myślach. Tym bardziej, jeśli ty sama jeszcze nie wiesz.
Na problemy seksuolog
Być może też na skutek wcześniejszych nieprzyjemnych doświadczeń nie czujesz ochoty na seks, obawiając się wątpliwej przyjemności powtórki z rozrywki. Wtedy przyda ci się rozmowa z kimś, kto na tych problemach zna się najlepiej. Nie będzie się z ciebie śmiać, nie dowierzać ci, zaprzeczać, a zrozumie i z pewnością pomoże.
Więc do dzieła, moja droga! Cały ten seks naprawdę może być fajny, jeśli tylko się wie, czego potrzebuje!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz