Najlepiej, aby oba parametry były jak należy. Nie wszystkie jednak mamy tyle szczęścia, aby obcować z hojnie/dostatecznie wyposażonym facetem.
To nieprawda, że nie liczy się długość i/lub grubość penisa. I choćbyśmy nie wiem jak temu zaprzeczały, w głębi ducha będziemy ubolewać nad jakością swojego życia intymnego, jeśli los w wystarczającym stopniu nie obdarzył nam partnera. Począwszy od faktu, że przyjemniej patrzeć na coś dużego niż oglądać go za pomocą lupy, po doznania związane już nie tylko z samym widokiem. Bo zadowolone z mężczyzny o niedużych rozmiarach mogą być co najwyżej dziewice albo kobiety o nietypowej budowie.
Ale gdybyśmy miały wybór, choć dość zawężony, pt. długość czy grubość, za czym optowałybyśmy?
Niedosyt jak po zbyt lekkim posiłku
Spróbujmy przeanalizować oba scenariusze. Przeciętna długość pochwy to dziesięć centymetrów, przeciętna długość penisa we wzwodzie około piętnastu. Warto jednak pamiętać, że zakończenia nerwowe waginy mieszczą się w okolicach pięciu centymetrów od jej wejścia. Tym samym bardzo długi członek w porównaniu do członka o średniej długości nic nadzwyczajnego tu nie zdziała.
Inaczej jest za to z grubością. Przeciętny obwód penisa w erekcji ma dwanaście centymetrów, przeciętna pochwa jest głęboka na dziesięć centymetrów. Oczywiście, kobiety, które wielokrotnie rodziły siłami natury, są bardziej rozciągnięte i z pewnością będą wolały większą stymulację podczas stosunku, czyli krótko mówiąc, pobudzanie grubszym członkiem.
Bo nie ma chyba nic bardziej frustrującego niż poczucie zbytniego luzu w trakcie spółkowania. To jak niedosyt po za lekkim posiłku, gdy jesteśmy porządnie głodne. O ile jednak łatwo pójść po dokładkę jedzenia, o tyle trudniej zaradzić naturze.
Może ją jednak nieco wspomóc, wybierając pozycję, w których penetracja jest mocniejsza (na przykład pozycja od tyłu lub klasyczna z uniesionymi pionowo nogami kobiety). Można również wypróbować nakładek na penisa wzmagających doznania albo prezerwatywy z wypustkami. W pozycji misjonarskiej, jeśli wsuniemy palec do pochwy, również zmniejszy się luz, choć na dłuższą metę jest to dość niewygodne.
Norma jest w porządku
Tak naprawdę różnice w budowie partnerów (on bardzo mały, ona pojemna) zdarzają się dość rzadko. A jeśli są dużym dyskomfortem, kochający się partnerzy próbują temu zaradzić.
Natomiast w przypadku, gdy na wszystkich innych frontach także nie układa się najlepiej, może nie warto się męczyć, tylko znaleźć kogoś w odpowiednim dla siebie rozmiarze? W końcu przeciętnych jest znacznie więcej niż tych z odstępstwami od normy.
Tylko nie szukajmy koniecznie mężczyzn z wybujałym przyrodzeniem. Bo wtedy problem może okazać się znacznie poważniejszy w skutkach – będzie i na co popatrzeć i co popodziwiać, ale już nie bardzo z czym osiągnąć przyjemność. Zacznie się poszukiwanie pozycji, w których penetracja sprawia najmniejszy dyskomfort i siłą rzeczy unikanie tych najbardziej stymulujących.
Jak widać, czasem przeciętność bywa wybawieniem i jedynym najlepszym rozwiązaniem dla satysfakcjonującej miłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz