Od tego nie usychają ręce ani inne części ciała. Nie zdradza się w ten sposób partnera, nie czyni krzywdy innym. Masturbacja – najlepszy sposób na poznanie własnych erotycznych potrzeb – może być niebezpieczna jedynie wtedy, gdy uprawiana zbyt często powoduje uzależnienie i jednocześnie pozbawia ochoty na współżycie z partnerem.
Zjawisko chłopięcej masturbacji, zwłaszcza wieku dojrzewania, nikogo nie dziwi i nie bulwersuje. Nawet lekarze zalecają ją jako formę rozładowania emocji, a konserwatywne matki nastolatków wzdychają z lekkim zażenowaniem, zbierając brudne prześcieradła do prania, ale jednocześnie mówią sobie, że to normalna dla chłopaków sprawa.
Z dziewczęcym autoerotyzmem nie jest już tak z górki. Po części bierze się to z mniejszych niż u płci przeciwnej w tym wieku potrzeb spełnienia seksualnego. U nastolatek na pierwszy plan wysuwają się platoniczne miłości, a erotyczne pragnienia dochodzą znacznie później. Choć nie jest to, oczywiście, norma. Poza tym seksualność dziewcząt i kobiet wciąż jeszcze pozostaje pewnym tabu i nie jest ani tak łatwo zrozumiała, a tym bardziej akceptowana, jak to bywa w przypadku chłopców i mężczyzn.
Onanizm dziecięcy
Cofnijmy się jeszcze dalej – aż do wczesnego dzieciństwa. Dotykające się intymnie maluchy wzbudzają zazwyczaj konsternację dorosłych. Rodzic myśli, że to nienormalne, zboczone – dzieci przecież nie mogą odczuwać pożądania! W istocie nie o pożądanie tu chodzi, co o związane z ciałem przyjemności. Przyczyną jest także ciekawość podobna do tej, która powoduje, że niemowlaki bawią się swoimi rączkami i nóżkami. Dotykanie genitaliów jest kolejnym procesem poznawania własnego ciała i nic w tym zdrożnego czy niepokojącego. Wyjątkiem są sytuacje, gdy masturbacja zaczyna być jedynym sposobem spędzania czasu. Może to świadczyć o tym, że dziecko ucieka w przyjemność pod wpływem smutnych, trudnych czy frustrujących zdarzeń z rzeczywistości.
Trening czyni mistrza
Wracając do ludzi dorosłych – autoerotyzm uczy nas pragnień i potrzeb w zakresie seksu. Dopóki sam się nie poznasz, nie powinieneś liczyć na to, że zrobi to ktoś drugi (za ciebie). On przecież nie wie, czego potrzebujesz, a nie dowie się inaczej, jak tylko od tego, kto najlepiej siebie zna.
W masturbacji nie chodzi o wyłączne poszukiwanie rozkoszy, choć z pozoru tak się może wydawać. Pieszcząc swoje ciało, okazujemy mu miłość i troskę, zwłaszcza jeśli nie mamy partnera, który by nam w tym pomógł. Samotność rozładowana seksualnie także mniej boli i frustruje. Po orgazmie czujemy się lepiej, radośniej, bardziej energetycznie.
Nie ma żadnych przeciwwskazań do autoerotycznych pieszczot własnego ciała. Ba, zalet jest bardzo wiele! Począwszy od przyjemności po znajomość swoich potrzeb. A wiadomo, że tylko trening czyni mistrza...
Patrząc na partnera
Onanizm, choć z samej definicji uprawiany w pojedynkę, może też urozmaicić pożycie intymne z partnerem. Sytuacja, gdy partnerzy obserwują się wzajemnie podczas masturbacyjnych praktyk są miłą odmianą w seksie oraz mocno stymulują. Nie jest też tajemnicą, że mężczyzn bardzo podnieca widok dotykającej się kobiety. Zanim więc powiesz masturbacji „nie” – dobrze się zastanów, czy rzeczywiście chcesz rezygnować z jednej z największych przyjemności cielesnych. W dodatku fundowanych sobie całkowicie za darmo i bez konieczności uczestnictwa osób trzecich.
I nie traktuj tego jako erzac prawdziwego seksu, bo czymże jest seks jak nie hołdem składanym w darze drugiemu człowiekowi? A zdrowa miłość własna też się tak przejawia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz