W ostatni weekend spędziłam godzinę czasu na opisanie wibratora Cascade firmy Love Life Products Ltd. Uważam, że sam pomysł wibratora, który zapewnia głębokie nawilżanie jest świetny i odpowiedziałby na zapotrzebowanie wielu kobiet.
Szkoda tylko, że producent dostarczył niedopracowany produkt, który nie działa prawidłowo. Wibrator ładowany jest ładowarką przypinaną magnesem. Niestety magnes ten jest zbyt słaby w porównaniu z ciężarem ładowarki a odrobina przesunięcia powoduje, że wibrator przestaje się ładować. To jednak jest najmniejsze piwo.
Po kilku próbach udało mi się zakończyć ładowanie. Włączyłam go, zapaliły się niebieskie lampeczki i... brutalnie mówiąc wibrator zdechł. Nic to... mówię sobie... najlepszym może się zdarzyć. Poleciałam więc do dystrybutora i wymieniłam na nowy.
I od nowa polka ludowa... ładowanie... do dwóch razy sztuka... włączam... nawet chwile powibrował, ale po próbie włączenia lubryfikacji mechanizm ponownie padł.
Dałam za wygraną... Kto by miał czas na takie zabawy.
Wniosek? Szkoda czasu i pieniędzy... Poczekajmy drogie Panie na bardziej dopracowany mechanizm samolubrykującego wibratora.
Aktualizacja wpisu z 4 listopada 2013r.:
widziałam i miałam w ręku wibrator Cascade, który działał. Mogę więc przyjąć, że albo miałam pecha trafić na dwie sztuki, które zawodziły albo biorę też pod uwagę, że po prostu coś zrobiłam nie tak przy uruchamianiu. Cóż, czasami lata doświadczeń zawodzą :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz